Pages

wtorek, 12 kwietnia 2016

5 sposobów jak zarządzać własnymi pieniędzmi?


Często zastanawiałam się skąd niektórzy ludzie mają pieniądze, praktycznie na wszystko. Znam też takich, którym wynagrodzenie nie wystarcza do następnego miesiąca.
Jak to się dzieje, że inni są lepiej ogarnięci finansowo?  Jak oni to robią? Gdzie tkwi ich sekret?

Pewnego dnia olśniło mnie na tyle, że zaczęłam interesować się finansami. Okazało się, że ja też mam pieniądze, które powinny mi wystarczyć, ale nie umiem nimi  gospodarować. Przeszukałam intrnet i wszystkie dostępne książki. Powiedziałam sobie dość i rozpoczęłam długą drogę ku wolności finansowej.

Poniżej możecie poczytać jakie triki stosuję obecnie.

  • Spisuje wydatki i prowadzę budżet domowy. 
W przeszłości miałam zrywy spisywania wydatków, zresztą robiłam to bardzo pobieżnie. Od stycznia prowadzę budżet domowy regularnie. Początkowo próbowałam swoich sił w różnych aplikacjach czy gotowych elektronicznych budżetach, jednak jestem staromodna i najlepiej sprawdza się u mnie zeszyt dowodzenia domowego, w którym mam wszystko. Dzięki temu wiem, gdzie podziewają się moje pieniądze. 
Najbardziej zdradliwą rzeczą są nieprzewidziane wydatki, tak jak powiedział Benjamin Franklin " Uważaj na małe wydatki. Mały przeciek może zatopić wielki okręt". Te drobne wytaki zawsze sumują się w zawrotne kwoty. 

  • Wyznaczam limity.
W naszym domu spisywanie budżetu ukazało nam na co wydajemy najwięcej, o czym pisałam tu. Kilka propozycji jest do zmiany i/lub  całkowitego wyelimiowania. Kategoria "jedzenie" zszokowała mnie ogromnie. Byłam przekonana, że wydajemy ok. 800 zł miesiącznie. Kiedy moim oczom ukazała się kwota ok. 1200 zł, oniemialam. Pomyślalam, jak to, aż tyle? Przecież nie folgujemy sobie zbytnio, kupujemy to, co zawsze i nie jemy rarytasów. Okazało się, że robiłam błąd, łacząc chemię z zakupami spożywczymi oraz za dużo pieniędzy trwoniłam na zachcianki swoje i męża.
Odczuwając to boleśnie wprowadziłam limit na tę kategorię.
Dodatkową rzeczą było wprowadzenie kieszonkowego, o czym pisałam tu.

  • Wydaję tylko tyle, ile zarabiam.
Oczywiste, prawda? Nic bardziej mylnego. W dobie łatwo dostepnych pieniędzy, pożyczek, kart kredytowych czy debetów łatwo można zacząć wydawać mniej niż się zarabia. Resztki instynktu samozachowawczego oprzytomniły mnie, że  nie można tak żyć, ciągle w strachu, że zapomniałam spłacić kartę itp. Sukcesywnie spłaciłam wszystkie zadłużenia, zrezygnowałam z karty i debetów. Obecnie żyję za to, co mam.
  • Po zakupy chodzę z listą.
Odkąd jestem na diecie i mam rozpisane menu zawsze przygotowuję listę zakupów.  Wisi w widocznym miejscu, każdy może dopisać do niej czego brakuje. Przed samymi zakupami jeszcze ją weryfikuję. Zakupy stały się prostsze i nie wydaję więcej niż mam zaplanowane.

  • Płacę najpierw sobie.
To chyba najważniejsza zasada oszczedzania. Po otrzymaniu wynagrodzenia wpłacam na konto oszczednościowe wyznaczoną kwotę, np 10 % lub symboliczne 50 zł. Robię to przed opłaceniem rachunków, bo boję się, że zawsze pojawi się jakaś inna potrzeba ( zachcianka) i nie uda mi się odlożyć nic.  Tutaj sprawdza się konsekwencja, traktuje to jak kolejny rachunek do zapłacenia.

Te rady na pewno przydadzą się osobom, które rozpoczynają przygodę z wychodzeniem z kryzysu finansowego lub zaczynają przygodę z oszczędzaniem.

Mam jeszcze kilka sposobów, które obecnie testuję. Jeśli jesteście zainteresowni jakie to są sposoby, dajcie znać w kometarzu.

Znajdziesz mnie również na FACEBOOKU. Serdecznie zapraszam do polubienia mojej strony.

Macie jakieś ciekawe pomysły na radzenie sobie z finansami?




18 komentarzy:

  1. Ja jestem bardzo ciekawa tych innych sposobów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie je testuję, ale na pewno przygotuję posta na ten temat. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Kusi mnie założenie zeszytu wydatków, ale nie wiem czy będę systematyczna w jego prowadzeniu.

      Usuń
    3. Jak nie spróbujesz to się nie dowiesz :)

      Usuń
  2. no pewnie, że jestem ciekawa.
    ja tylko nie płacę sobie... ale pozostałe sposoby stosuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zacznij płacić sobie chocby minimalną kwotę :)

      Usuń
    2. u mnie jednak dobrze się sprawdza odkładanie wszystkich małych kwot ekstra oraz tego, co zostaje pod koniec miesiąca. jak sobie płaciłam najpierw to potem często sięgałam po te pieniądze. po prostu się to u mnie nie sprawdza. a moim sposobem czasem udaje się nawet około 250zł odlożyć... to moim zdaniem dużo jak na trzyosobową rodzinę z jedną wypłatą

      Usuń
    3. Super, może nie liczy się jak, ale że w ogóle :)

      Usuń
  3. Notowanie wydatków to jest sposób :) Wypróbowałam. Dobrze jest zrobić to chociaż raz, żeby sprawdzić ile i na co się wydaje. Później ustalić limity i się ich trzymać. Drobne premie za dobre wydawanie też działają ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja każde 5 zł wrzucam do skarbonki, w ten sposób w trzy miesiące zaoszczędziłam 225 zł :) Jakoś nie mogę się wziąć za te spisywanie wydatków. Może kiedyś w końcu podejmę to wyzwanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie muszę podjąć takie wyzwanie :)

      Usuń
  5. Hej Marta! Bardzo ciekawy artykuł, również stosuję te metody, choć nie zawsze chodzę na zakupy z listą. Bardzo jestem ciekawa innych sposobów - mam nadzieję, że się z nami podzielisz :) Płać najpierw sobie - jestem wielką zwolenniczką tej metody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podzielę się innymi sposobami, niedługo :)

      Usuń
  6. Punkt 3 rozkłada mnie na łopatki. Zawsze! Nie jestem w stanie tego pojąć... jak można wydawać więcej niż się zarabia? :) Kredyt na mieszkanie (lub w niektórych przypadkach także samochód) jest jeszcze do przyjęcia... ale życie "ponad stan" przecież to się nie kalkuluje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się nie kalkuluje ale się niestety zdarza. Ważne uświadomić sobie, że robi się źle.

      Usuń
  7. Ja najczęsciej wydaje mniej niż mam przychodu. Nie mam co sezon nowej kurtki, nowych butów - kupuję kiedy ich potrzebuję - bo poprzednie się zepsują.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej! Świetny wpis, też stosuję te metody, ale teraz staram się skupiać bardziej na szukaniu pomysłów na zwiększenie dochodów. Kiedyś cięłam wszystkie wydatki i nie powalałam sobie wydawać pieniędzy na żadne przyjemności. Ciężko zarządzać tak, aby była w tym równowaga. Ale jestem coraz bliżej tego celu ;) Polecam podział na konta T. Harva Ekera. Wprowadza równowagę ;)

    OdpowiedzUsuń