Pages

wtorek, 26 lipca 2016

Jak zarządzam budżetem domowym?


Dzisiejszy post powstał całkowicie spontanicznie, tak mnie tknęło kiedy podliczałam swój budżet domowy, pomyślałam, że jeszcze Wam nie napisałam jak planuję swoje wydatki oraz jak to wszystko ograniam.
Gdzieś czytałam, że prowadzenie domu to jak prowadzenie własnej firmy (coś w tym jest), a każda firma ma też budżet, tak i dom też powinien taki budżet mieć. 
Budżet domowy to nic innego jak planowanie wydatków i wskazanie naszym pieniądzom, gdzie mają iść. Łatwo powiedzieć, jak w koło tyle pokus. No i to jest właśnie ta cała trudność.

Ja już od kilku lat testuję różne metody zarządzania budżetem domowym. Często byłam tak zniechęcona, że porzucałam pilnowanie wydatków na kilka dobrych miesięcy, czego efekty widać :)
Korzystałam już z gotowych, elektronicznych budżetów, plusem tego rozwiązania jest to, że program sam liczy wydatki i dochody, a minusem (jak dla mnie) był brak możliwości posiadania go przy sobie.
Obecnie prowadzę budżet w swoim notatniku, gdzie zapisuję prawie wszystko. Mam tam wpisane cele jakie sobie postawiłam, rozpisane dokładnie kredyty i terminy zobowiązań.
Ta wersja jest dla mnie najlepsza. Mam pogląd na wiele spraw w jednym miejscu.
Zaplanowałm 12 stron ( na każdy dzień roku), wpisałam miesiące i podzieliłam na rubryki z kategoriami wydatków, podobnie jak na blogu, łącznie z planem. Mam miejsce na notatki. Zapisuję WSZYSTKIE dochody i wydatki, jakie mnie czekają. Z czasem kategori przybyło, bo miałam większe rozeznanie na co, przeznaczam pieniądze. Czytelnicy zwrócili mi też uwagę na  inny podział, np. oddzielenie zakup chemii od żywności, co pokazało mi ile faktycznie wydajemy na jedzenie.
Zbieram paragony z każdych zakupów i staram się je na bieżąco wpisywać ( dzieląc je na kategorie typu: zwierzęta czy chemia). Jeśli nie mam paragonu to po powrocie z zakupów od razu wpisuję kwotę. 
Mam pogląd ile wydaję na jedzenie, a ile na leki czy chemię. Na początku roku, kiedy zaczęłam być bardzo skrupulatna byłam w szoku ile kosztuje nas jedzenie, Staram się tą kategorię sukcesywnie obniżać. Ile to ja już znajomych zapytałam jak oni zarządzają budżetem. Jedni mają przeznaczone na ten cel pieniądze na innym koncie bankowym, na rachunki i jedzenie, inni mają wyznaczone pudełko i tam wkładają jakąś pulę pieniędzy po opłaceniu rachunków, a jeszcze inni trzymają je w kopertach. Pomysł z pudełkiem u mnie się nie sprawdził. Owszem włożyliśmy pieniądze na zakupy spożywcze, ale miałam problem z ich wydawaniem, a raczej z ich nie wydawaniem. Roztrwoniłam znaczną część pierwszego tygodnia, a  byłam narażona na więcej pokus. Ta metoda nie jest dla mnie.
Chyba wprowadzę system kopertowy. Przygotuję koperty na każdy dzień tygodnia i przeznaczę 200 zł na zakupy i będę tylko zabierać kopertę, która przypada na dany tydzień. Może to ujarzmi moją chcęć robienia zakupów. 
Najważniejsza rzecz w budżecie domowym jest taka, że różnica między dochodami a wydatkami powinna być zawsze na plus, jeśli tak się nie dzieje to z czegoś musimy zrezygnować, jakieś wydatki uciąć. Dzięki systematycznemu prowadzeniu budżetu wiemy gdzie mamy dziury i co można poświęcić, aby te dziury zalepić. Polecam każdemu :).

Jakie Wy macie sposoby na budżet domowy?  Czekam na Wasze komentarze.

13 komentarzy:

  1. U mnie przede wszystkim gotówka w portfelu, nie wydaję więcej niż posiadam, czy to na jedzenie czy inne przyjemności. W portfelu poza pieniędzmi na jedzenie czy bilet na autobus itd, jest jeszcze 200 zł na inne zakupy. Np. gdy trzeba zatankować samochód czy opłacić coś innego, niespodziewanego, albo zakupić jakiś kosmetyk dla mnie czy męża. Ale staram się więcej niż te 200 zł nie nosić, by nie kusiły kompulsywne zakupy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jakoś trudniej wydawać gotówkę, bo widzę jak jej ubywa

      Usuń
  2. Hej, super że się podzieliłaś! U mnie jakiś ściągnięty budżet z netu dopasowany do moich potrzeb. Wydatki spisuję codziennie, choć zdarza się raz na kilka dni. Wszystko skrupulatnie notuję :) Mam kilka kont, jako głównego banku używam BZWBK, na podstawowym koncie mam środki na życie pozostałe do końca miesiąca, na pozostałych trzymam oszczędności (głównie ze względu na dobre oprocentowanie). Dużo płacę kartą, czasem w ogóle nie mam gotówki w portfelu. Jestem dość zagorzałą fanką porządku w finansach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ciągle testuję nowe rozwiązania, bo jeszcze nie wiem co się u nas sprawdza.

      Usuń
  3. Budżet prowadzę w excelu, stworzyłam sobie sama formularz, w 12 zakładkach wpisuję dochody i wydatki wg kategorii z każdego miesiąca. W 13-tej zakładce dane z pozostałych 12 przenoszą się automatycznie do tabeli rocznej i jestem w stanie porównać wydatki w poszczególnych miesiącach i kategoriach. No ale ja z zawodu i zamiłowania księgowa jestem więc budżetowanie mam we krwi :-) na koniec roku łatwo mogę wyliczyć średnio miesięczne wydatki w każdej kategorii i na ich podstawie zaplanować kolejny rok. Mam jeszcze jedną zasadę - na zakupach nie sugeruję się stanem rachunku bankowego a planem wydatków w poszczególnej kategorii, po prostu trzymam się planu. Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podoba mi się Twój sposób, szkoda, że tak nie potrafię, poza tym mam chyba lęk przed planowaniem

      Usuń
    2. Ja kiedyś wypełniałam w takim budżecie exelowskim, ale brakowało miwykreślania, dodawania uwaga i zabierania go ze sobą gdzie mi się podoba :) Jestem tradycjonalistką :)

      Usuń
  4. U mnie wszystkie wydatki w excelu codziennie są zapisywane. I ja i Mąż płacimy głównie kartą, rzadko kiedy mamy przy sobie jakąś gotówkę. Dzięki temu mogę na bieżąco kontrolować stan wydatków, bo niestety Mąż nie zawsze pamięta, żeby mi powiedzieć o tym, że robił jakieś zakupy, nie mówiąc już o paragonach... Postęp oczywiście jest, ale jeszcze dużo pracy przed nami:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z wydatkami na jedzenie tez mam problem. Dużo wydajemy na napoje, a niby pijemy wodę która droga nie jest. Ze słodyczami i wyjściami na miasto udało mi się uporać. Nie da się moim zdaniem nad wydatkami zapanować bez ich rozpisywania ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też mam problemy z zapanowaniem nad wydatkami na jedzenie. U mnie spora część stanowią wydatki na napoje. A wydaje nam się że kupujemy tylko wode, która jest tania. Kluczem jest oczywiście "wydaje nam się". Z wydatkami na słodycze i inne przekąski udało mi się już wygrać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o jedzenie to u mnie najlepiej wpływa na koszty planowanie posiłków ;) Robimy więc raz na 1-2 tygodnie duże zakupy, a te mniejsze (pieczywo, nabiał, warzywa) w pobliskich sklepach. Dzięki temu mamy mniej pokus :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z wielkim bólem serca wyrzucam przeterminowane towary z lodówki. Za to moża by kupić wiele książek...

    OdpowiedzUsuń